Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie i picie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie i picie. Pokaż wszystkie posty

12 lutego 2015

Kałamarnice duszone - przepis

Wiem, że blog wygląda na porzucony ale teraz będę pewnie pisać trochę więcej. Nie jest to postanowienie noworoczne a wynik zbyt dużej ilości wolnego czasu…. Tak to jest z czasem, że albo nie ma go wcale albo jest w nadmiarze.
Mam też więcej czasu na gotowanie i dopracowanie przepisów portugalskiej kuchni. Dzisiaj na warsztacie (czyli blacie) były kalmary. Nie ma na nie jednego przepisu, raczej każdy coś od siebie do niego dodaje.
Przepis choć wygląda na długi wcale nie jest trudny. Czas przygotowania to mniej - więcej 45 minut.
Kałamarnice duszone.
  • 1kg kałamarnic świeżych lub mrożonych, oczyszczonych – czyli bez „atramentu”  (najlepiej nadają się całe lub w dużych kawałkach, ewentualnie pokrojone w drobne obrączki tak jak na hiszpańskie kalmary)
  • 3 lub więcej ząbków czosnku
  • oliwa z oliwek
  • mały przecier pomidorowy
  • sok z cytryny
  • natka pietruszki
  • sól i pieprz
Kałamarnice rozmrażamy, myjemy, kroimy na średniej wielkości kawałki (macek nie trzeba rozdrabniać) i osuszamy. Następnie skrapiamy dość obficie sokiem z cytryny i ewentualnie doprawiamy solą i odstawiamy na ok. 30 minut. (Z solą należy uważać, gdyż kalmary są często słonawe same z siebie.)
Miażdżymy i siekamy ząbki czosnku, wrzucamy na zimna patelnię i zalewany obficie oliwą z oliwek. (Do czosnku sprawdzi się praska. Co do oliwy to oryginalny smak potrawy zagwarantuje oczywiście oryginalna portugalska oliwa. Wyróżnia się ona mocnym zapachem i posmakiem oliwek. Można ją dostać w Biedronce i na szczęście nie jest droga.)
Mieszamy wszystko i zaczynamy podgrzewać patelnię. Ważne jest aby nie przysmażyć czosnku. Ma on być raczej podduszony. Gdy oliwa na patelni jest już gorąca wrzucamy kalmary. (Jeśli w naczyniu w którym się marynowały zebrało się dużo płynu to należy je odcedzić.)
Teraz należy zwrócić uwagę aby kalmary nie wyszły gumowate. Jest to pewna sztuka, gdyż nie ma żadnej dobrej zasady dotyczącej czasu podsmażania.  Podsmażane zbyt krotko będą gumowane i surowe, podsmażane zbyt długo będą po prostu twarde.
Patelnia musi być dobrze gorąca. Może się na niej znaleźć trochę płynu z marynowania. Jeśli będzie go za dużo no należy go odparować. Jeśli robi się go mało, należy uważać aby kalmary nie przypaliły się do patelni.
Mięso powinno zacząć się wywijać na brzegach, ale najlepiej sprawdzać czy jest miękkie widelcem. (Jeśli używany kalmarów mrożonych i trafiły nam się duże sztuki ich mięso nigdy nie będzie kruche, co nie znaczy że będzie złe… Trzeba jednak uważać, żeby ich nie przetrzymać na patelni).
Gdy kalmary zaczną dochodzić, doprawiamy je przecierem pomidorowym oraz pokrojoną natką pietruszki i mieszamy.
Po zdjęciu z ognia kalmary są gotowe do podania. Można teraz je doprawić do smaku sokiem z cytryny, solą i świeżo zmielonym pieprzem i jeszcze natką.
Podawać można z ryżem, gotowanymi ziemniakami, najlepiej w mundurkach lub chlebem. I oczywiście kieliszeczkiem wina.
Smacznego.
20141217_211856

04 grudnia 2010

Wino dnia… Sem-Fim.

To co Portugalia ma najlepszego do zaoferowania to dobre wino w rozsądnej cenie. Najlepszą porą na zakup wina jest jesień. Półki uginają się pod ciężarem butelek a sklepy kuszą promocjami. Za kilka euro można znaleźć coś naprawdę dobrego. Nawet najtańsze wina produkowane w Portugalii są dość dobrej jakości. Wszystkie jednak różnią się smakiem i czasami trudno „na ślepo” wybrać to, które przypadnie do gustu. Każde wino jest inne. Dużo zależy od regionu z którego pochodzi oraz od gatunku winogrona. Warto więc poszukiwać i odkrywać różne gatunki.

General b2winc

Moim ostatnim „znaleziskiem” jest Sem-Fim (z 2008 roku) - wino z regionu Douro. Charakteryzuje się mocnym, owocowym aromatem z nutką wanilii. Jest delikatne ale ma trwały smak. Produkowane jest głównie z winogron szczepu Touriga, która wyróżnia się złożonym, owocowym bukietem. Powinno się je pić w temperaturze pokojowej. Znakomicie pasuje to mięsnych obiadów.

Nazwa wina oznacza „bez końca” i faktycznie ciężko się nim znudzić.

Na zdrowie.

06 lipca 2010

Wino Porto wcale nie jest z Porto!

Wino Porto, znane, lubiane i także produkowane na całym świecie ma swoje tajemnice. Najlepsze gatunki tego wina pochodzą oczywiście z Portugalii. Pomimo, że proces produkcji na całym świecie jest zbliżony, to co ma największe znaczenie dla smaku wina to winogrona dojrzewające w mikroklimacie doliny rzeki Douro na łupkowo-granitowych glebach oraz dębowe drewno beczek, w których ono dojrzewa.

 

Dolina Douro

Wbrew powszechnemu mitowi wino Porto z miastem Porto nie ma tak wiele wspólnego jakby się wydawało. Winogrona używane do produkcji tego trunku uprawia się w środkowo-północnej części Portugalii, a więc od ok. 100 do ok. 250 km od Porto. Do produkcji wina używa się tylko szczepów zaakceptowanych przez Instituto do Vinho do Porto (podlegający Ministerstwu Rolnictwa). Także początkowa fermentacja wina odbywa się w głębi kraju. Dopiero sfermentowane przewozi się w beczkach do Vila Nova de Gaia.

Magazyny, w których dojrzewa Porto

Kiedyś do transportu beczek służyły specjalne łodzie - barcos rabelos - które spływały do Porto (Gaia leży po drugiej stronie rzeki). Tam w kamiennych magazynach wino wzmacniane jest aguardente i pozostawione do dojrzewania.

Barcos rabelos

Porto może być produkowane z jasnych i ciemnych odmian winogron. Porto białe może być wytrawne, półsłodkie i słodkie - tzw. lágrima czyli łza. (Nalewamy niewielką ilość wina i delikatnie mieszamy kieliszkiem. Część trunku zostaje na ściance i powoli spływa ku dołowi tworząc „łzy”. Po ich wielkości można poznać jak bardzo słodki jest trunek). Białe Porto dojrzewa w butelkach – im dłużej tym ma ciemniejszy kolor.

Z ciemnych odmian winogrona powstaje Porto Ruby i Tawny. W obu przypadkach Porto zaczyna dojrzewać w beczkach (które mogą mieć pojemność nawet do 60 000 litrów). Po około dwóch latach część wina kupażuje się i zlewa do butelek gdzie dojrzewa dalej. Tak powstaje odmiana Ruby. Ma ono ciemno - czerwony kolor, ponieważ nie zostało mocno utlenione (w beczkach wino podlega minimalnemu utlenieniu). Także drewno beczek z czasem odbarwia trunek.

Beczki, w których dojrzewa wino

Tawny dojrzewa w beczkach (od 7 do nawet 40 lat). Z czasem zmienia kolor na słomkowy. Najczęściej jest to wino słodkie lub półwytrawne o korzenno - orzechowym smaku. Tawny uważany jest za odmianę bardziej szlachetną.

Beczki, w których dojrzewa wino

Jeśli Porto Ruby ma etykietę Vintage oznacza to, że pochodzi z doskonałego rocznika. (Jakość musi spełniać rygorystyczne normy i jest kontrolowana przez Instituto do Vinho do Porto.) Wino to nie jest kupażowane. Takie wino przeznaczone jest do długiego dojrzewania w butelkach – im dłużej tym staje się słabsze i bardziej wytrawne. W przypadku Tawny wino z najlepszych roczników zawsze dojrzewa w beczkach. Odmiana ta nazywa się Colheita.Colheita

Znana jest także odmiana Ruby Vintage, które pozostało w beczkach dłużej niż planowano. Oznaczone jest LBV Late Bottled Vintage. (Istnieje także odmiana wytwarzana podobnie jednak, nie z rocznika vintage – LBNV Late Bottled Non Vintage.)

Porto może być serwowane jako wino deserowe lub apéritif.

Stolicą Porto jest oczywiście Vila Nova de Gaia gdzie dojrzewa niemal cała portugalska produkcja. Magazyny można zwiedzać. Wewnątrz możemy poznać historię i cały proces produkcji. Panuje tam przyjemny chłód i niesamowity zapach. Zwiedzanie nie mogłoby się oczywiści obejść bez degustacji …

07 marca 2010

Czekolada dobra na wszystko.

Pogoda jest dalej typu belgijskiego, czyli delikatnie mówiąc lekko depresyjna. Poziom wody w Tagu bije rekordy, czemu przyczyniają się po równo codzienne nawałnice i wschodni sąsiedzi. Na ustach wszystkich kryzys, czyli generalnie mówiąc chandra.

…A na chandrę najlepsza jest oczywiście czekolada. Najlepiej w dużych ilościach i różnym wydaniu. W tym tygodniu największa jej koncentracja pojawiła się w miasteczku Obidos, dzięki corocznemu Międzynarodowemu Festiwalowi Czekolady. (http://www.festivalchocolate.cm-obidos.pt/)

Gdy dojechaliśmy na miejsce wczesnym popołudniem pogoda była delikatnie mówiąc niepewna, ale chętnych nie brakowało. Zapach czekolady unosił się już z daleka i działał kojąco na oczekujących w kolejce po bilet ludzi.

Kolejka po bilet

W tym tygodniu cały Obidos żyje festiwalem jednak główne punkty imprezy znajdują się w ruinach zamku. Można tam obejrzeć wystawę ciast – Cake Show (odbywającą się w starym kościele).

IMG_6013 Obidos Cake Show 2010
Obidos Cake Show 2010 Obidos Cake Show 2010
Obidos Cake Show 2010 Obidos Cake Show 2010

(Tak, to wszystko to ciasta. Ciekawe jak je pokroić…)

Można także spróbować rożnych wyrobów czekoladowych w ciastkowej wiosce.

 Obidos Cake Show 2010  Obidos Cake Show 2010
Obidos Cake Show 2010

Ten wyrób jest czekoladopodobny…

Obidos Cake Show 2010

Można też zażyć zabiegów czekoladowo-kosmetycznych. W ogromnych namiotach, w których niczym czekoladowe bąbelki unoszą się brązowe baloniki odbywają się workshopy i pokazy. Oczywiście całej imprezie towarzyszy muzyka na żywo.

Jednak najważniejszym punktem festiwalu jest konkurs rzeźb z czekolady. Można tam zobaczyć min Colosseum, Itzę i Taj Mahal (całkiem sporych rozmiarów).

Obidos Obidos
Moja  ulubiona…. Czekoladowy Taj Mahal

Swoją drogą ciekawe, kto to wszystko potem zje…

I pomimo braku słońca, kryzysu i chandry ludzie przynajmniej w tym jednym miejscu i czasie wyglądali na bardziej szczęśliwych (co dodatkowo potęgował fakt, ze wszyscy byli umorusani czekoladą). Cóż, czekolada jest dobra na wszystko.

11 stycznia 2010

Zupa z gwoździa po portugalsku – Sopa de Pedra

Portugalczycy potrafią przejechać pół kraju, żeby zjeść w takiej a nie innej restauracji. Zwłaszcza jeśli dana restauracja serwuje jakieś wyjątkowo regionalne danie lub wiąże się z nią jakaś historia.

Historia jakby znajoma…

Otóż pewnego dnia do wioski przybył mnich - żebrak. Był zmęczony i wygłodzony. Zapukał do drzwi pewnego miłego małżeństwa i pokazując kamień zapytał czy może z niego przyrządzić zupę.

Zaciekawiona para zgodziła się. Mnich został zaproszony do kuchni gdzie rozpoczął gotowanie. Najpierw starannie umył kamień, wrzucił go do garnka z wodą i postawił na ogniu. Następnie aby „poprawić” smak poprosił o trochę oliwy. Potem jeszcze o trochę mięsa, kiełbasy, grochu, ziemniaków i kolendry. Kiedy zupa była gotowa a kuchnia pełna smacznego aromatu mnich szybko zjadł zupę a na dnie został tylko kamień.

„A co z kamieniem ?” dopytywała się pani domu. –„Dzięki niemu znowu najem się do syta w domu jakiejś miłej rodziny.” - odpowiedział mnich.

Cała ta historia “wydarzyła się” w niewielkiej wiosce Almeirim niedaleko Lizbony. Rodzina, którą nawiedził mnich założyła później restaurację „O Toucinho”, której specjalnością jest zupa z kamienia (Sopa de Pedra). Tradycja ta jest kultywowana do dnia dzisiejszego a restauracje cieszy się dużym uznaniem.

Tyle historii ;)

Gdy docieraliśmy do „O Toucinho” pod jej drzwiami ustawiła się spora kolejka. Była niedziela, więc całe rodziny wychodzą na obiad do restauracji. Ta była jedną z najbardziej obleganych w Almeirim.


Wyświetl większą mapę

Do „O Toucinho” można wejść przez kuchnię i przy okazji podejrzeć kucharki.

Kucharki w „O Toucinho”

Poza zupą można tu także skosztować różnych rodzajów grillowanego mięsa. My obowiązkowo zamówiliśmy Sopa de Pedra. Jest ona bardzo swojska - z grochem i różnymi rodzajami kiełbasy i bardzo smaczna.

Sopa de Pedra

Na dnie wazy oczywiście znaleźliśmy kamień.

21 grudnia 2009

Jak poznać smak Portugalii… cz. 2. Ryby i owoce morza.

Jakiś czas temu opisałam zwyczaje panujące w portugalskich restauracjach. Teraz nadeszła pora aby opowiedzieć co można tam zjeść. Dzisiaj opiszę ryby i owoce morza. Zacznę od tych najczęściej podawanych.

Najczęściej jadaną w Portugali rybą jest oczywiście dorsz atlantycki czyli bacalhau łowiony w rejonach Norwegii. Niektórzy nie zaliczają go do ryb i często mówi się, że są ryby, mięso i bacalhau. Dorsze jadane w Portugali od spotykanych u nas różnią się sposobem konserwowania. Bacalhau zaraz po złowieniu jest suszony w soli na zimnym norweskim powietrzu. Dzięki temu jego smak jest zdecydowanie różny od spotykanego u nas fileta. Recept na przyrządzenie bacalhau są setki jak nie tysiące. Często spotyka się bacalhau assado com batatas a murro – czyli bacalhao grillowany z rozgniecionymi ziemniakami i czosnkiem. Jest też bardzo wiele odmian bacalhau no forno – czyli z pieca np. zapiekanego w serze lub z cebulą. Wszystkie potrawy z bacalhau są bardzo smaczne i raczej trafiają w gusta nawet tych, którzy nie są fanami ryb, bo przez sposób przechowywania pozbawione są typowego dla dorsza rybiego posmaku.

Inne bardzo popularne ryby to atum – tuńczyk, salmão – łosoś, cherne – granik i perca – okoń. Są one najczęściej serwowane grillowane lub smażone. Wiosną i latem bardzo często można zjeść także grillowane w całości sardynki (sardinha), dorady (dourada) i makrele (carapau) podawane z tkz. hiszpańskim sosem – przyrządzonym z oliwy, octu winnego i cebuli.

Niektóre gatunki ryb są podawane w warzywnym sosie, często na bazie wina – ensopado lub estufado.

Innym bardzo smacznym daniem jest caldeirada - kawałki mięsa z kilku rodzajów ryb ugotowane w białym winie z ziemniakami, cebulą, pomidorami i papryką.

Kolejnym daniem typowym dla Portugali jest żabnica z ryżem - arroz de Tamboril. Żabnica (poniżej) pomimo nieciekawej prezencji jest całkiem smaczna.

Żabnica

Poza rybami w wielu restauracjach można różnego rodzaju ośmiornice – lulas, polvo, chocos.

Obok ryb w Portugali dużą popularnością cieszą się owoce morza. Najpopularniejsze są krewetki (gambas): gotowane, podawane na zimno z sokiem z cytryny, smażone lub glinowane. Bardzo lubiane są też różnego rodzaju małże (ameijoas ), także najczęściej gotowane, podawane z muszlami w sosie i posypane kolendrą.

Poniżej najczęściej spotykane na talerzach gatunki ryb i owoców morza:

Atum

Tuńczyk

Carapau

Makrela

Bacalhau

Dorsz atlantycki

Carpa

Karp

Cherne

Granik śnieżny – choć wiem ze to nic nie mówi…

Dourada

Dorada

Tubarão

Rekin

Truta

Pstrąg

Tamboril

Żabnica

Salmão

Łosoś

Sardinha

Sardynka

Solha

Flądra,

Robalo

Okon morski

Corvina

Kulbin

Perca

Okoń europejski

Raia

Płaszczka

Enguia

Węgorz

Gambas/Camarão

Krewetki

Ameijoa

Małże

Lagosta

Homar

Sapateira

Krab

Buzios

Ślimaki morskie

Smacznego!

19 listopada 2009

Jak poznać smak Portugalii… cz. 1. Restauracje

Portugalia to kraj dla smakoszy o mocnych nerwach. Bez znajomości Portugalskiego z karty dań nie dowiemy się absolutnie nic. Po za Lizboną ciężko będzie też znaleźć kelnera potrafiącego wyjaśnić wszystko po angielsku, a wiem ze niektórzy na taki widok nie będą zachwyceni (tak jak ja :)).

Portugalska przystawka

Oczywiście w Lizbonie można znaleźć restauracje z angielskim menu, ale ceny w takich restauracjach są dość wysokie a posiłki czasami ich niewarte. Poza tym angielskie nazwy czasami też niewiele mówią …no może poza słynnym ostatnio lobsterem ;)

Ja niezmiennie polecam tradycyjne restauracje. Tylko w takich można poznać prawdziwą portugalską kuchnię i nie zbankrutować.

Portugalczycy lubią jeść i na temat jedzenia w Portugali można napisać książkę bądź prace naukową. Postaram się jednak wyjaśnić najpierw jak się zamawia w restauracji i czego można się spodziewać na rachunku. A potem jeszcze wyjaśnię czego można się spodziewać na talerzu.

Zacznę więc od tego, że w Portugali jada się o określonych porach czyli w porze lunchu- od ok. 13 do 15 oraz w porze kolacji czyli od ok. 19.30 do 22. Poza tymi godzinami w większości lokali kuchnie są zamknięte.

Często, zanim jeszcze zamówimy, kelner przyniesie przystawki – najczęściej kilka małych pudełeczek masła (manteiga) , chleb (pão) i oliwki (azeitonas), czasami także plasterki szynki (presunto) i ser (queijo). Niektóre restauracje słynną z dużej liczby rozmaitych przystawek. Przekąski zmieniają się też w zależności od regionu. Wszystko czego spróbujemy pojawi się na rachunku (z małymi wyjątkami, o czym później), ale jeśli czegoś nie jedliśmy nie powinno zostać wliczone w cenę. Najczęściej cena za chleb oliwki i masło to ok. 2.5 euro.

W międzyczasie otrzymamy kartę dań (ementa). Najczęściej podzielona jest ona na kilka części: – przystawki (entradas), zupy (sopas), ryby (peixe) , mięsa (carnes), desery (sobremesas ), które czasami są na osobnej karcie oraz napoje (bebidas).

Gdy kelner wróci spisać zamówienie zapyta się czy chcemy zupę. Zupy są bardzo popularne ale traktowane raczej jako element dania głównego niż osobne danie. Z reguły są bezmięsne w formie kremu z warzyw, latem zdarza się gaspacho . Wyjątek stanowy canja – rosół, może być z kury ale tez z królika, i sopa de peixe – zupa rybna. Z zupy możemy zrezygnować, nie zostanie wtedy doliczona na rachunku (znów z małym wyjątkiem). Nadszedł czas na danie główne, którego przyrządzenie może trochę potrwać. Aby skrócić czas oczekiwania można zamówić tkz. Prato do Dia czyli danie dnia. Najczęściej jest ich kilka i są one przygotowane wcześniej przez co nie trzeba na nie długo czekać. Bardzo często są też sporo tańsze niż w inne dni. Prato do Dia często są wymienione na początku karty albo jako osobna kartka i zmieniają się z dnia na dzień.

Na poruszenie zasługuje tez kwestia wielkości dań. Bardzo, bardzo ,bardzo często zdarza się ze jedno danie starczy spokojnie na dwie osoby. Bardzo często w karcie jest zaznaczona osobna cena za połowę porcji (meia dose) w takich wypadkach bez żadnego problemu można zamówić jedna porcję na dwie osoby. Jeśli w karcie nie ma ceny za połowę porcji należy zapytać się kelnera czy porcja jest duża i czy można zamówić tylko jedną. Bardzo często nie ma z tym problemu.

W międzyczasie kelner zaproponuje coś do picia. W Portugali do posiłków najczęściej podawana jest woda(agua), piwo(serveja) lub wino (vinho). Wina w Portugalii generalnie są wytrawne. Podział jest prosty i dość umowny – do mięsa czerwone w temperaturze pokojowej, do ryby białe lub zielone, bardzo zimne. Często można też dostać wino lekko gazowane z dystrybutora (vinho verde à pressão).

Po zakończeniu posiłku, kelner nie sprzątnie stołu dopóki sztućce nie zostaną położone razem na talerzu po prawej stronie. W międzyczasie przyniesie kartę deserów. Wybór jest także przeogromny i nie sposób wszystkiego opisać. Króluje arroz doce – ryż gotowany w mleku na słodko, pudim flan, salada de fruta – sałatka owocowa, musse de chocolate – mus czekoladowy i musse de manga – mus z mango – osobiście polecam!!

Na samym końcu kelner zaproponuje kawę. Kawa w Portugali jest typu expresso – bardzo mocna.

W końcu doszliśmy do rachunku. Teraz proszę zamknąć oczy, policzyć do dziesięciu… Otwieramy. I nie jest tak źle…. Nie chcę spekulować ale średnia cena za na dwie osoby to ok. 25 euro za wszystko – można taniej i oczywiście można dużo drożej. W zwykłych restauracjach nie ma obowiązku zostawiania napiwku, obsługa nie powinna być także wliczona w cenę. Z reguły można płacić kartą.

Wyjątkiem od powyższych reguł jest “Menu”. Wiele restauracji dla tubylców oferuje w porze lunchu (czasem także w porze kolacji) zestaw (lub kilka) za określoną cenę. Wygląda to tak, że podane jest nazwa głównego dania a w cenę wliczone jest wszystko, od przystawek, w tym wypadku najczęściej tylko chleb i oliwki, zupa, danie główne, cos do picia – często też niedrogie wino i lub kawa. Najczęściej nie ma dużego wyboru ale cena jest zachęcająca od ok. 6-7 euro za osobę.

Smacznego!

09 sierpnia 2009

Smażone krewetki.

Krewetki cieszą się bardzo dużą popularnością w Portugali - mrożone można kupić w każdym sklepie spożywczym. Większość tradycyjnych restauracji posiada w karcie przynajmniej jedno danie z krewetkami a tzw. marisqueiry generalnie specjalizują się w przyrządzaniu najróżniejszych owoców morza. W związku z tym, że też jestem ich wielką fanką, zaczęłam zbierać różne przepisy. Oto jeden z ostatnio wypróbowanych.

Składniki na danie dla mniej-więcej 4 osób:

  • 1,5 kg. mrożonych krewetek w rozmiarze 30/40
  • 1-2 główki czosnku
  • ok. połowy butelki oleju słonecznikowego (w zależności od naczynia, gdyż krewetki smaży się na głębokim oleju)
  • sól, piri-piri (lub inna ostra papryczka)
  • jedna cytryna

Krewetki zalewamy zimną wodą i czekamy aż się rozmrożą. Następnie solimy je i dodajemy trochę piri-piri. Rozmrożone wyglądają mniej-więcej tak:

Krewetki w trakcie przygotowania

Rozgrzewamy dużo oleju na głębokiej patelni lub w garnku. Do rozgrzanego oleju dodajemy pokrojony na grube kawałki czosnek – należy uważać aby się za bardzo nie wysmażył. (Oleju powinno być tyle aby krewetki były całkowicie zanurzone w ten sam sposób w jaki robimy frytki. Można podzielić je na porcje i smażyć na kilka razy.) Krewetki należy smażyć dopóki nie zrobią się czerwone – ok. 2-3 minut.

Do pozostałego, po zakończeni smażenia, oleju dodajemy sok z jednej cytryny i tak powstały sos trzymamy na ogniu jeszcze przez 2-3 minuty.

Podajemy na talerzu lub w misce lekko polane sosem.

gotowe do podania krewetki

30 lipca 2009

Obiad z widokiem na Lizbonę.

Zadziwiające jest jak trudno w Lizbonie skosztować dobrego, tradycyjnego jedzenia. Jest kilka restauracji w Belem i całkiem sporo w nie-turystycznych dzielnicach Lizbony ale są najczęściej dość drogie, albo znane tylko tubylcom.

Jednak już 15 minut drogi od Belem zaczyna się raj dla smakoszy - całe pasmo restauracji docenianych głownie przez miejscowych rybaków – Trafaria.


Wyświetl większą mapę

Żeby się tam dostać wystarczy wsiąść na łódkę transportu miejskiego na przystani w Belem i po 15 minutach wysiadamy w Trafarii. Restauracje ciągną się od przystani wzdłuż brzegu aż do silosów. Spróbować można wielu tradycyjnych dań rybnych i mięsnych oraz wieeeelu gatunków win. Wszystko elegancko podane, a dodatkowym atutem jest to, że większość restauracji ma także stoliki na zewnątrz. A taki widok nawet przy pochmurnym dniu dodaje jeszcze więcej smaku każdej potrawie.

Trafaria - wodok na Lizbonę (Belem)

14 lipca 2009

Pierwsze ślimaki w tym roku.

Ślimaki

Jestem z powrotem w Portugali. Po generalnym ogarnięciu się przyszła pora na świętowanie. A najlepsza przystawka do piwka to oczywiście ślimaki.

Kiedyś usłyszałam, że tylko „prawdziwi” Portugalczycy jedzą ślimaki, ale „prawdziwa” Polka też potrafi (i nawet lubi). Fakt, nie było tak łatwo się przełamać. Polecam sposób „na czekoladę”: w końcu mamy czekoladki w kształcie muszelek i wcale nie znaczy to, że to są ślimaki, więc te muszelki (w prawdzie są ślimakami) ale ja nie muszę o tym myśleć. I jest OK.

Polecam fanom owoców morza. Na pewno będą smakować. Nie będę ściemniać, że ich mięso przypomina kurczaka… mi bardziej przypomina grzybki –wszystko zależy jak są doprawione. I najlepiej je zamówić w sprawdzonym i polecanym miejscu, gdyż ich smak i jakość zależy od sposobu przyrządzania.

02 lipca 2009

Bacalhau à brás

Portugalczycy uwielbiają ryby i mają tysiące sposobów na ich przygotowanie. Najpopularniejszą i chyba najbardziej lubianą rybą (obok sardynek) jest dorsz. Co prawda, dorsz raczej nie występuje w wodach oceanu w pobliżu Portugali dlatego Portugalczycy importują go najczęściej z Norwegii. Aby zachować na długo przydatność do spożycia został opracowany specjalny sposób konserwowania i przechowywania ryby tkz. stockfish. Polega na suszeniu wypatroszonej ryby na zimnym powietrzu i konserwowania solą. Dzięki temu mięso nabiera charakterystycznego smaku.

Jedną z pierwszych potraw z dorsza jaką jadłam był Bacalhau à brás i pomimo tego, że wcześniej średnio lubiłam ryby, po tej potrawie zaczęłam się przekonywać do portugalskiej kuchni. Przepis nie jest skomplikowany.

Bacalhau à brás - porcja na 2-3 osoby.

  • 20-30 dag suszonego dorsza (można zastąpić filetem)
  • 2-3 duże ziemniaki
  • 3-4 jajka
  • trochę salsy – czyli natki pietruszki, suszonej lub świeżej
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
  • kilka ciemnych oliwek
  • trochę czosnku
  • sól i pieprz

Suszonego dorsza powinno się zacząć namaczać jeden dzień wcześniej. Dobrze też zmieniać wodę, aby wypłukać z niego jak najwięcej soli. Tak przygotowane mięso dzielimy na małe kawałki. Ziemniaki obieramy i kroimy w cienkie paseczki (zdecydowanie cieńsze niż frytki). Następnie rozgrzewamy oliwę z oliwek na patelni i kładziemy na to ziemniaczane paseczki z czosnkiem. Wszystko musimy trochę podsmażyć i na koniec poddusić aż ziemniaki zaczną się robić miękkie. Teraz dodajemy kawałki dorsza i salsę / pietruszkę oraz doprawiamy solą i pieprzem. To wszystko powinno się razem dusić ok. 5 minut. Na koniec wbijamy jajko. Dobrze jest je najpierw wbić do miseczki i wymieszać i dopiero wylać na patelnię. Teraz wszystko mieszamy aż jajko się zsiądzie. Pod koniec wrzucamy kilka czarnych, odsączonych z zalewy, oliwek.

Smacznego.

Bacalhau à brás

(Na razie nie mam własnego zdjęcia, ale przy najbliższe okazji to nadrobię)