28 lipca 2010

Chapitô

W Lizbonie, niemal w sercu Alfamy znajduje się miejsce z innego świata, a mianowicie ze świata cyrku.


Ver mapa maior

Chapitô określa się samo jako niedochodową organizację kulturalną, mającą na celu szerzenie sztuk cyrkowych. Jego główną działalnością jest prowadzenie profesjonalnej szkoły cyrkowej.

Chapitô, Lizbona

Chapitô zostało założone przez Teresę Ricou w latach 70-tych. Jest ona najsławniejszą kobietą-clownem w Portugali (a także ważną działaczką społeczną).

Szkoła zajmuje całą kamienicę i należący do niej teren. Za budynkiem znajduje się scena, taras widokowy oraz bar i restauracja (Bartô i Restô). Można tam zajrzeć na piwo i zapiekankę i przy okazji obejrzeć tańczących na ścianie kamienicy studentów. (Widać ich także po napoju bezalkoholowym.)

 Chapitô, Lizbona 

Chapitô, Lizbona

Chapitô, Lizbona

Plan imprez organizowanych przez Chapitô można znaleźć tutaj: http://chapito.org/.

06 lipca 2010

Wino Porto wcale nie jest z Porto!

Wino Porto, znane, lubiane i także produkowane na całym świecie ma swoje tajemnice. Najlepsze gatunki tego wina pochodzą oczywiście z Portugalii. Pomimo, że proces produkcji na całym świecie jest zbliżony, to co ma największe znaczenie dla smaku wina to winogrona dojrzewające w mikroklimacie doliny rzeki Douro na łupkowo-granitowych glebach oraz dębowe drewno beczek, w których ono dojrzewa.

 

Dolina Douro

Wbrew powszechnemu mitowi wino Porto z miastem Porto nie ma tak wiele wspólnego jakby się wydawało. Winogrona używane do produkcji tego trunku uprawia się w środkowo-północnej części Portugalii, a więc od ok. 100 do ok. 250 km od Porto. Do produkcji wina używa się tylko szczepów zaakceptowanych przez Instituto do Vinho do Porto (podlegający Ministerstwu Rolnictwa). Także początkowa fermentacja wina odbywa się w głębi kraju. Dopiero sfermentowane przewozi się w beczkach do Vila Nova de Gaia.

Magazyny, w których dojrzewa Porto

Kiedyś do transportu beczek służyły specjalne łodzie - barcos rabelos - które spływały do Porto (Gaia leży po drugiej stronie rzeki). Tam w kamiennych magazynach wino wzmacniane jest aguardente i pozostawione do dojrzewania.

Barcos rabelos

Porto może być produkowane z jasnych i ciemnych odmian winogron. Porto białe może być wytrawne, półsłodkie i słodkie - tzw. lágrima czyli łza. (Nalewamy niewielką ilość wina i delikatnie mieszamy kieliszkiem. Część trunku zostaje na ściance i powoli spływa ku dołowi tworząc „łzy”. Po ich wielkości można poznać jak bardzo słodki jest trunek). Białe Porto dojrzewa w butelkach – im dłużej tym ma ciemniejszy kolor.

Z ciemnych odmian winogrona powstaje Porto Ruby i Tawny. W obu przypadkach Porto zaczyna dojrzewać w beczkach (które mogą mieć pojemność nawet do 60 000 litrów). Po około dwóch latach część wina kupażuje się i zlewa do butelek gdzie dojrzewa dalej. Tak powstaje odmiana Ruby. Ma ono ciemno - czerwony kolor, ponieważ nie zostało mocno utlenione (w beczkach wino podlega minimalnemu utlenieniu). Także drewno beczek z czasem odbarwia trunek.

Beczki, w których dojrzewa wino

Tawny dojrzewa w beczkach (od 7 do nawet 40 lat). Z czasem zmienia kolor na słomkowy. Najczęściej jest to wino słodkie lub półwytrawne o korzenno - orzechowym smaku. Tawny uważany jest za odmianę bardziej szlachetną.

Beczki, w których dojrzewa wino

Jeśli Porto Ruby ma etykietę Vintage oznacza to, że pochodzi z doskonałego rocznika. (Jakość musi spełniać rygorystyczne normy i jest kontrolowana przez Instituto do Vinho do Porto.) Wino to nie jest kupażowane. Takie wino przeznaczone jest do długiego dojrzewania w butelkach – im dłużej tym staje się słabsze i bardziej wytrawne. W przypadku Tawny wino z najlepszych roczników zawsze dojrzewa w beczkach. Odmiana ta nazywa się Colheita.Colheita

Znana jest także odmiana Ruby Vintage, które pozostało w beczkach dłużej niż planowano. Oznaczone jest LBV Late Bottled Vintage. (Istnieje także odmiana wytwarzana podobnie jednak, nie z rocznika vintage – LBNV Late Bottled Non Vintage.)

Porto może być serwowane jako wino deserowe lub apéritif.

Stolicą Porto jest oczywiście Vila Nova de Gaia gdzie dojrzewa niemal cała portugalska produkcja. Magazyny można zwiedzać. Wewnątrz możemy poznać historię i cały proces produkcji. Panuje tam przyjemny chłód i niesamowity zapach. Zwiedzanie nie mogłoby się oczywiści obejść bez degustacji …

01 lipca 2010

Fado alternatywne.

Ostatnio w radiu często słychać Fado napisane i zaaranżowane przez młodych artystów. Jest miłą alternatywą dla tego do czego przyzwyczaiła mnie komercyjna muzyka, i jednocześnie całkiem przystępne dla niezbyt wymagającego odbiorcy.

Jedną z największych gwiazd tego nurtu jest Deolinda – czteroosobowy zespół którego duszą (i ciałem) jest wokalistka Ana Bacalhao ze skromnym akompaniamentem dwóch gitar i kontrabasu.

Deolinda Live Panowie grający na owych instrumentach siedzą sobie wygodnie na krzesełkach podczas gdy Ana daje czadu (dosłownie) na scenie i ‘robi’ cały koncert. Tego nie da się opowiedzieć to trzeba zobaczyć….

Dodatkowym atutem są teksty, które nie są oderwane od rzeczywistości i nie smęcą o pięknych młodzieńcach, którzy dali dyla do Brazylii. Poniżej najnowszy hit i jego tłumaczenie.

Anda
Desliga o cabo
Que liga a vida
A esse jogo
Joga comigo
Um jogo novo
Com duas vidas
Um contra o outro

Já nao basta esta luta contra o tempo
Este tempo que perdemos a tentar vencer alguém
Ao fim ao cabo
Que é dado como um ganho
Vai-se a ver desperdiçámos
Sem nada dar a ninguém

Anda
Faz uma pausa
Encosta o carro
Sai da corrida
Larga essa guerra
Que a tua meta
Está deste lado da tua vida

Muda de nível
Sai do estado invisível
Poe o modo compatível
Com a minha condiçao
Que a tua vida
É real e repetível
Dá-te mais que o impossível
Se me deres a tua mao

Sai de casa e vem comigo para a rua
Vem, que essa vida que tens
Por mais vidas que tu ganhes
É a tua que mais perde se nao vens

Anda
Mostra o que vales
Tu nesse jogo
Vales tao pouco
Troca de vício
Por outro novo
Que o desafio
É corpo a corpo
Escolhe a alma
A estratégia que nao falha
O lado forte da batalha
Poe no máximo que der
Dou-te a vantagem
Tu com tudo
E eu sem nada
Que mesmo assim desarmada
Vou-te ensinar a perder
Chodź,
Odłącz kabel,
który łączy cię z życiem
I w tę grę
Zagraj ze mną
Grę nową,
Z dwoma życiami
Przeciwko sobie

Nie wystarczy walka z czasem,
który tracimy żeby z kimś wygrać
Tak naprawdę
To co jest nam dane wygrać
Będzie zmarnowane
Nie dając nic nikomu

Chodź,
Zrób sobie przerwę
Zaparkuj samochód
Przerwij wyścig
Opuść tę wojnę
Bo twoja meta
Jest po drugiej stronie twojego życia

Zmień poziom
Opuść stan niewidoczny
Włącz tryb kompatybilny
Z moimi zasadami
Że twoje życie
Jest prawdziwe i powtarzalne
Może dać ci więcej niż możliwe
Jeśli dasz mi swoją rękę

Wyjdź z domu i chodź ze mną na ulicę
Chodź, bo życie, które masz
Im więcej innych żyć wygrasz
To ono więcej straci

Chodź
Pokaż co możesz znaczyć
Bo w tej swojej grze
Znaczysz tak mało
Zmień nałóg
Na nowy
Gdzie wyzwaniem
Jest walka ciałem w ciało
Wybierz duszę
I strategię, która nie zawiedzie
Mocną stronę bitwy
I idź na całość
I dam ci przewagę
Ty ze wszystkim
Ja bez niczego
I nawet w tak
nauczę cię przegrywać

23 kwietnia 2010

“Katyń” – RTP2 dzisiaj wieczorem.

W sumie mam trochę żal do Portugalii, że nie wysłała żadnej konkretnej delegacji na pogrzeb naszego prezydenta. Jednak portugalska telewizja wyszła przed szereg i postanowiła pokazać ‘Katyń’ Wajdy. Mam nadzieje, że to pozwoli lepiej zrozumieć symboliczne znaczenie tego pogrzebu ludziom, którzy nie byli uwikłani w II wojnę światową…

23 marca 2010

Wiosna zawitała do Portugalii!

Naprawdę przyszła, choć jeszcze nieśmiało chowa się za chmurami. Owce wyszły na pastwiska, tam gdzie przestało być zielono zaczyna być zielono od nowa, kwitną migdałowce i nawet Tag płynie we właściwym kierunku. Idanha-a-Nova

Idanha-a-Nova - tama

Dolina Douro

Migdałowiec

Kwiaty migdałowca

I żeby tylko tak zostało na dłużej….

07 marca 2010

Czekolada dobra na wszystko.

Pogoda jest dalej typu belgijskiego, czyli delikatnie mówiąc lekko depresyjna. Poziom wody w Tagu bije rekordy, czemu przyczyniają się po równo codzienne nawałnice i wschodni sąsiedzi. Na ustach wszystkich kryzys, czyli generalnie mówiąc chandra.

…A na chandrę najlepsza jest oczywiście czekolada. Najlepiej w dużych ilościach i różnym wydaniu. W tym tygodniu największa jej koncentracja pojawiła się w miasteczku Obidos, dzięki corocznemu Międzynarodowemu Festiwalowi Czekolady. (http://www.festivalchocolate.cm-obidos.pt/)

Gdy dojechaliśmy na miejsce wczesnym popołudniem pogoda była delikatnie mówiąc niepewna, ale chętnych nie brakowało. Zapach czekolady unosił się już z daleka i działał kojąco na oczekujących w kolejce po bilet ludzi.

Kolejka po bilet

W tym tygodniu cały Obidos żyje festiwalem jednak główne punkty imprezy znajdują się w ruinach zamku. Można tam obejrzeć wystawę ciast – Cake Show (odbywającą się w starym kościele).

IMG_6013 Obidos Cake Show 2010
Obidos Cake Show 2010 Obidos Cake Show 2010
Obidos Cake Show 2010 Obidos Cake Show 2010

(Tak, to wszystko to ciasta. Ciekawe jak je pokroić…)

Można także spróbować rożnych wyrobów czekoladowych w ciastkowej wiosce.

 Obidos Cake Show 2010  Obidos Cake Show 2010
Obidos Cake Show 2010

Ten wyrób jest czekoladopodobny…

Obidos Cake Show 2010

Można też zażyć zabiegów czekoladowo-kosmetycznych. W ogromnych namiotach, w których niczym czekoladowe bąbelki unoszą się brązowe baloniki odbywają się workshopy i pokazy. Oczywiście całej imprezie towarzyszy muzyka na żywo.

Jednak najważniejszym punktem festiwalu jest konkurs rzeźb z czekolady. Można tam zobaczyć min Colosseum, Itzę i Taj Mahal (całkiem sporych rozmiarów).

Obidos Obidos
Moja  ulubiona…. Czekoladowy Taj Mahal

Swoją drogą ciekawe, kto to wszystko potem zje…

I pomimo braku słońca, kryzysu i chandry ludzie przynajmniej w tym jednym miejscu i czasie wyglądali na bardziej szczęśliwych (co dodatkowo potęgował fakt, ze wszyscy byli umorusani czekoladą). Cóż, czekolada jest dobra na wszystko.

26 lutego 2010

Oceanarium w Lizbonie

Za oknem znowu pada i wieje. W telewizji zapowiadają kolejny sztorm i delikatnie sugerują aby nie zostawiać samochodów w pobliżu rzek, drzew, latarni i rzeczy które przy wietrze wiejącym do 150 km/h wygazują tendencje samolotne. Zapowiada się kolejny weekend w domu. Muszę zrezygnować z moich planów – tym razem miała być Alfama. Poczekam na lepszą pogodę.

Mam za to chwile czasu żeby opisać (nie tak bardzo) ostatnią wizytę w jednym z najbardziej relaksujących miejsc w Lizbonie. Przekraczając jego progi wchodzimy do innego świata a wszystkie problemy zostają za drzwiami. Polecam zestresowanym, a mówię o oceanarium. W sumie nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, żeby je opisać bo jest to miejsce absolutnie wyjątkowe.

Sam budynek składa się z czterech stref znajdujących się wokół gigantycznego centralnego akwarium. Każda strefa ma dwa piętra co pozwala obserwować faunę i florę zarówno z powierzchni jak z pod poziomu wody.

Mamy więc część tropikalną, imitującą klimat, faunę i florę Seszeli. Dla mnie najpiękniejsza ze względu jej egzotykę. Można tam np. podziwiać rafy koralowe, słynne rybki Fugu i niezliczoną liczbę innych kolorowych żyjątek.

oceanarium Lizbonaoceanarium Lizbonaoceanarium Lizbona 

Część pacyficzna obrazuje krajobraz podobny do wybrzeża Kalifornii z podwodnymi lasami krasnorostów, zawilcami i baraszkującymi wesoło wydrami.

oceanarium Lizbonaoceanarium Lizbona

W kolejnej części panują warunki arktyczne. Jest naprawdę zimno. Temperatura nie przekracza 12 stopni więc radzę wziąć sweter. Oczywiście główną atrakcją są pingwiny.

oceanarium Lizbona oceanarium Lizbona

Ostatnia część prezentuje klimat atlantycki od Azorów po Islandię. Temperatura tu jest już troszkę wyższa. Można tutaj obejrzeć większość gatunków ryb z menu typowej portugalskiej restauracji: dorsze, dorady i okonie.

IMG_5797

Jednak to wszystko nic w porównaniu z głównym zbiornikiem. Mieści on 5000 m sześciennych słonej wody, a jego ściany są wykonane z 27 cm akrylu. Jego mieszkańcy pożerają tygodniowo 150 kg pożywienia. Można w nim zobaczyć wszystkie główne gatunki słonowodne, zaczynając od rekinów, przez płaszczki, makrele, barakudy i wiele innych.

oceanarium Lizbonaoceanarium Lizbonaoceanarium Lizbona

Siedząc pod jedną ze ścian zbiornika można się poczuć jakby się siedziało na dnie morza a przepływające obok rekiny niemalże da się dotknąć.

oceanarium Lizbona 

Więcej informacji tutaj: http://www.oceanario.pt/